Marsz dla KAŻDEGO

 

"Gdyby kogoś nie przekonywały statystyki, to rzeczywiste historie nie pozostawiają cienia wątpliwości – handel ludźmi dzieje się w Polsce naprawdę! To dotyka polskiego społeczeństwa! (...) Trudno powiedzieć, czy jesteśmy szczęśliwi na koniec marszu – spojrzeliśmy ludzkiej tragedii w oczy. Osobiście. Na żywo. Te osoby są częścią tych statystyk, o których specjaliści mówią, że ‘spodziewamy się, że problem jest znacznie większy’ – brak zgłoszeń, brak imion, brak danych. Dla nas to nie są statystyki - to konkretne osoby - czyjaś twarz, czyjeś życie! I dlatego dla nas liczy się każda osoba, którą zdołamy ostrzec na czas."

 

18 października – Międzynarodowy Dzień Przeciwko Handlowi Ludźmi. Tego dnia spotykamy się godzinę wcześniej, żeby omówić szczegóły marszu. Z niektórymi widzimy się pierwszy raz w życiu. Niesamowite jak wspólna sprawa może łączyć ludzi. Marsz jest naprawdę dla każdego!

Tuż przed 18 wychodzimy na  zewnątrz i przydzielamy zadania. „To kto do woreczka?” „Nie, nie – powstrzymujemy jedną z dziewczyn – ty jesteś w ciąży, musisz być dotleniona!”

W końcu trzy dziewczyny są gotowe – z czarnymi workami na głowach, związanymi rękami, powiązane razem, tak jak się kiedyś wiązało niewolników. Prowadzone przez Zuzię – przyklejamy jej tylko banknot do twarzy, na znak, że handlarze luźmi czerpią największe zyski z milczenia – ofiar, społeczeństwa i samych sprawców. Reszta będzie rozdawać ulotki, ‘metkować’ ludzi i przy okazji trochę z nimi rozmawiać.

Całość marszu zajmuje nie więcej niż 1,5h – kręcimy się w okolicach Centralnego, ale to wystarczy, żeby rozdać setki ulotek, nawiązać ciekawe rozmowy z ludźmi. Wystarczy tez, żeby przekonać się jak mało ludzie wiedzą o handlu ludźmi. Wystarczy, żeby na własne oczy, czy raczej ‘uszy’ przekonać się jak realny jest problem. Już po 15 minutach od wyjścia na ulicę spotykamy młodą kobietę – zdaje się mocno wystraszona. Zadaje dużo pytań. Wydaje się raczej sprawdzać czy na pewno wiemy czym się zajmujemy, niż  próbować dowiedzieć czegoś dla siebie. Dopiero po dłuższej chwili rzuca kilka zdawkowych zdań: ‘...mnie próbują wciągnąć już od półtora roku. Obserwują mnie, podsłuchują, wiedzą o mnie wszystko...’ nie udaje mi się z niej wyciągnąć dużo więcej, poza tym, że jest dobrze wykształcona. Jest przekonana, że miała iść gdzieś na ‘wyższą pułkę’ z tego powodu. Wygląda na naprawdę mądrą. Przez chwilę wydaje mi się, że sam fakt, że wierzę jej w to, co mówi, że nie dziwi mnie to ani trochę, dodaje jej otuchy, dodaje wiary w to, że jeszcze nie zwariowała, że jest jakaś nadzieja, że ktoś coś z tym robi... Po wymianie tych kilku zdań, dziewczyna odchodzi... dalej walczyć o swoją wolność... Mamy nadzieję, że zapamięta adres strony, bo boi się wziąć ulotkę. Mamy nadzieję, że znajdzie La Stradę, że zgłosi się po pomoc...

W ciągu zaledwie pół godziny spotykamy dwie dziewczyny, chętnie dające się ‘zametkować’. Nie trzeba im nic tłumaczyć – doskonale wiedzą o co chodzi. Opowiadają, jak same w ostatniej chwili ustrzegły się zagrożenia. Połapały się tuż przed wyjazdem do Niemiec, gdzie miały mieć załatwioną pracę. Zrezygnowały w ostatniej chwili. Niestety, ich koledze się nie udało. Mieli coś na niego – grozili, że zniszczą mu życie i opinię, bez której do kraju nie miał po co wracać. Wiedzieli co jest dla niego najważniejsze w życiu. Poznali jego słabe punkty i użyli tego przeciwko niemu. Jest w tym momencie w Niemczech i pracuje jako męska prostytutka. Co tydzień przewożą go w inne miejsce. Wolno mu na chwilę do nich zadzwonić raz na tydzień – za każdym razem z innego numeru. Prosi, żeby nie powiadamiać policji...

Gdyby kogoś nie przekonywały statystyki, to rzeczywiste historie nie pozostawiają cienia wątpliwości – handel ludźmi dzieje się w Polsce naprawdę! To dotyka polskiego społeczeństwa!

Trudno powiedzieć, czy jesteśmy szczęśliwi na koniec marszu – spojrzeliśmy ludzkiej tragedii w oczy. Osobiście. Na żywo. Te osoby są częścią tych statystyk, o których specjaliści mówią, że ‘spodziewamy się, że problem jest znacznie większy’ – brak zgłoszeń, brak imion, brak danych. Dla nas to nie są statystyki - to konkretne osoby - czyjaś twarz, czyjeś życie! I dlatego dla nas liczy się każda osoba, którą zdołamy ostrzec na czas. Jak podaje La Strada – oficjalne statystyki, to tylko wierzchołek góry lodowej. Wygląda na to, że dziś przekonaliśmy się o tym bardzo dobitnie. Z pewnością to nas tylko upewnia, że robimy właściwą rzecz, że ludzie muszą być ostrzegani zanim będzie za późno, że o tych ludzi trzeba walczyć! Trzeba rozpowszechniać informację o tym co się dzieje, że handel ludźmi jest w Polsce rzeczywistością, że może przydarzyć się każdemu – Tobie, Twoim bliskim! Trzeba rozpowszechniać informację, gdzie szukać pomocy!

Przyłącz się do działania! Wklej linka do tego bloga, lub do naszej strony na swojego facebooka, twitera, opowiedz o tym co wiesz w swojej szkole, na uczelni, w pracy – w jakikolwiek inny sposób – podaj wiadomość dalej! Podając informację tylko dwóm osobom, prosząc by podały kolejnym dwóm – przy dziesiątej wymianie informacji już ponad 1000 osób dowie się o handlu ludźmi w dzisiejszym świecie!

 W zakładce ‘info’ znajdziesz linki do stron organizacji zajmujących się problemem ludźmi i/lub pomocą ofiarom, w których możesz uzyskać pomoc, lub więcej informacji.

 

 

 


 

 

Słowa klucze: handel ludźmi, handel ludźmi statystyki, handel ludźmi informacje, handel ludźmi rzeczywistość, handel ludźmi prawdziwe historie, handel ludźmi działania, handel ludźmi w Polsce, handel ludźmi - mężczyźni w prostytucji, Międzynarodowy dzień przeciwko handlowi ludźmi, marsz przeciwko handlowi ludźmi, pomoc ofiarom handlu ludźmi, organizacje pozarządowe.